Nasze forum właśnie powstaje. Powoli dorasta. Na chwilę obecną jest młodym serwisem internetowym, który jest w trakcie testów. Większość funkcji działa. Najważniejsze, że można dołączyć do krakowskiej społeczności internetowej. Założyć swój skromny profil i rozpocząć dyskusje. A gdy dyskutantów brak, można przejrzeć informacje prasowe oraz nasze artykuły. Można założyć własne galerie zdjęć oraz łaczyć się z innymi forumowiczamy tworząc własną grupę przyjaciół. Zapraszamy do rejestracji!
| Zawał serca? To od razu na kardiologię! |
| Przegląd prasy - Zdrowie i medycyna |
| niedziela, 17 stycznia 2010 00:00 |
|
Wojewoda Małopolski: - Pacjenci z zawałem serca mają być transportowani tam, gdzie błyskawicznie uzyskają pomoc. Ratownicy: - Bez zgody lekarza nikt z nas nie podejmie takiej decyzji
Obecnie jest tak: 75 proc. pacjentów z podejrzeniem zawału serca jest przewożonych karetką na szpitalne oddziały ratunkowe. Tam są diagnozowani i po stwierdzeniu zawału przewożeni następną karetką na oddział kardiologii. - Ten czas, który się traci na SOR i na przewożenie pacjentów między szpitalami, to dla umierającego serca czas bezcenny - mówi dr Dariusz Dudek ze Szpitala Uniwersyteckiego w Krakowie.
- W ten sposób nie może być zachowany europejski standard, czyli mniej niż 120 minut od momentu pierwszego kontaktu do wykonania zabiegu udrożnienia tętnicy wieńcowej - dodaje prof. Piotr Podolec, małopolski konsultant ds. kardiologii.
Lekarze chcą, by pacjent z podejrzeniem zawału trafiał bezpośrednio na kardiologię z pominięciem przystanku na SOR. - Jeśli chory jest diagnozowany w karetce i przewożony do szpitala specjalistycznego, czas do rozpoczęcia leczenia nie przekracza 65 minut. Jeśli jedzie najpierw na SOR, czas wydłuża się nawet o ponad godzinę. Badania wykazują, że każde 30 minut opóźnienia zwiększa śmiertelność o 7,5 proc. - ostrzega Dudek.
Wojewoda Stanisław Kracik wysłał zalecenie dla wszystkich karetek z Małopolski ze wskazaniem ośmiu szpitali, do których mają trafiać pacjenci z podejrzeniem zawału. - Oczywiście, że ominięcie SOR zwiększa szanse na przeżycie, ale ratownicy nie zawsze potrafią odczytać EKG, nie mogą postawić diagnozy i bez zgody lekarza przewieźć pacjenta od razu na kardiologię. Nikt z nas nie weźmie takiej odpowiedzialności - tłumaczy Piotr Suder ze szpitala Żeromskiego i dodaje, że dopóki lekarz nie będzie mógł podjąć właściwej, ratownicy nie będą stosować się do zalecenia wojewody.
Na wczorajszej konferencji Kracik zobowiązał się do zakupu ośmiu stacji odbiorczych, które umożliwią przekaz informacji o stanie pacjenta z karetki do szpitala. Jedno takie urządzenie kosztuje 50 tys. zł. - Pieniądze na ten cel zostały mi przyrzeczone przez ministra finansów - zapewniał Kracik.
Aby system mógł sprawnie działać, trzeba też doposażyć karetki. W Małopolsce jest ich ponad 100. Koszt modernizacji jednej to 3-5 tys. zł. - Kontrakty na karetki są na takim poziomie, że stać je na doposażenie - dodaje wojewoda.
- Jeśli system zostanie usprawniony i będzie możliwość odczytu wyników EKG przez lekarza w szpitalu, będziemy wozić pacjentów od razu na kardiologię - zapewnia Suder.
Źródło: Gazeta Wyborcza Kraków
Zawał serca? To od razu na kardiologię! Wojewoda Małopolski: - Pacjenci z zawałem serca mają być transportowani tam, gdzie błyskawicznie uzyskają pomoc. Ratownicy: - Bez zgody lekarza nikt z nas nie podejmie takiej decyzji
Obecnie jest tak: 75 proc. pacjentów z podejrzeniem zawału serca jest przewożonych karetką na szpitalne oddziały ratunkowe. Tam są diagnozowani i po stwierdzeniu zawału przewożeni następną karetką na oddział kardiologii. - Ten czas, który się traci na SOR i na przewożenie pacjentów między szpitalami, to dla umierającego serca czas bezcenny - mówi dr Dariusz Dudek ze Szpitala Uniwersyteckiego w Krakowie.
- W ten sposób nie może być zachowany europejski standard, czyli mniej niż 120 minut od momentu pierwszego kontaktu do wykonania zabiegu udrożnienia tętnicy wieńcowej - dodaje prof. Piotr Podolec, małopolski konsultant ds. kardiologii.
Lekarze chcą, by pacjent z podejrzeniem zawału trafiał bezpośrednio na kardiologię z pominięciem przystanku na SOR. - Jeśli chory jest diagnozowany w karetce i przewożony do szpitala specjalistycznego, czas do rozpoczęcia leczenia nie przekracza 65 minut. Jeśli jedzie najpierw na SOR, czas wydłuża się nawet o ponad godzinę. Badania wykazują, że każde 30 minut opóźnienia zwiększa śmiertelność o 7,5 proc. - ostrzega Dudek.
Wojewoda Stanisław Kracik wysłał zalecenie dla wszystkich karetek z Małopolski ze wskazaniem ośmiu szpitali, do których mają trafiać pacjenci z podejrzeniem zawału. - Oczywiście, że ominięcie SOR zwiększa szanse na przeżycie, ale ratownicy nie zawsze potrafią odczytać EKG, nie mogą postawić diagnozy i bez zgody lekarza przewieźć pacjenta od razu na kardiologię. Nikt z nas nie weźmie takiej odpowiedzialności - tłumaczy Piotr Suder ze szpitala Żeromskiego i dodaje, że dopóki lekarz nie będzie mógł podjąć właściwej, ratownicy nie będą stosować się do zalecenia wojewody.
Na wczorajszej konferencji Kracik zobowiązał się do zakupu ośmiu stacji odbiorczych, które umożliwią przekaz informacji o stanie pacjenta z karetki do szpitala. Jedno takie urządzenie kosztuje 50 tys. zł. - Pieniądze na ten cel zostały mi przyrzeczone przez ministra finansów - zapewniał Kracik.
Aby system mógł sprawnie działać, trzeba też doposażyć karetki. W Małopolsce jest ich ponad 100. Koszt modernizacji jednej to 3-5 tys. zł. - Kontrakty na karetki są na takim poziomie, że stać je na doposażenie - dodaje wojewoda.
- Jeśli system zostanie usprawniony i będzie możliwość odczytu wyników EKG przez lekarza w szpitalu, będziemy wozić pacjentów od razu na kardiologię - zapewnia Suder.
Źródło: Gazeta Wyborcza Kraków
|